Wystąpienie senatora Michała Seweryńskiego na 13. posiedzeniu Senatu RP

//Wystąpienie senatora Michała Seweryńskiego na 13. posiedzeniu Senatu RP

Wystąpienie senatora Michała Seweryńskiego na 13. posiedzeniu Senatu RP

Panie Marszałku! Wysoka Izbo!

Przede wszystkim będę polemizował z opiniami, które tu były wyrażane, że ten krytykowany dzisiaj przez nas i odwracany w ustawie model, że powrót do poprzedniego modelu, ta zmiana były konsensem politycznym. Nie było konsensu politycznego, była gorąca dyskusja na posiedzeniach komisji – na pewno komisji praw człowieka, ja sam temu posiedzeniu przewodniczyłem – była dyskusja także na tej sali, ja sam zabierałem głos w obronie dotychczasowego, wcześniejszego, przez dziesiątki lat stosowanego nie tylko w Polsce, ale także w wielu innych krajach Europy modelu, w którym sędzia dążył do ustalenia prawdy, a nie pozostawał bierny wobec większej czy mniejszej aktywności stron w postępowaniu karnym. Nie chodzi o proces cywilny, to jest co innego, i pan senator Cichoń słusznie to bardzo wyraźnie podkreślił. Tu chodzi na szczęście już nie o życie, ale o wolność człowieka, jego prawa majątkowe.

Ja jestem – i to chcę jeszcze raz powtórzyć Wysokiej Izbie – zwolennikiem powrotu do tego poprzedniego systemu, który wbrew temu, co wypsnęło się niektórym barwnie mówiącym polemistom, nie jest modelem wschodnim w pejoratywnym znaczeniu, tylko jest modelem europejskim. Modelem, w którym sędzia nie jest obojętny na nieudolność jednej czy drugiej strony, a przede wszystkim modelem, w którym sędzia jest gwarantem, że oskarżonemu nie będzie działa się niesprawiedliwość, dlatego że ma nieudolnego obrońcę – bo założenie było takie, że każdy, nawet biedny, będzie miał obrońcę z urzędu, że mu się nie stanie krzywda. Otóż tu trzeba brać pod uwagę, że nie tylko niezaradny obrońca z urzędu, ale także obrońca zaradny niejednokrotnie nie będzie mógł przeprowadzić różnych trudnych dowodów, które są kosztowne, i takich dowodów, które są zależne od postępowania innych podmiotów i które inaczej zachowują się wobec prywatnego obrońcy, a inaczej wobec majestatu sądowego. Sąd ma po prostu – wtedy, kiedy działa w majestacie wymiaru sprawiedliwości – znacznie większe możliwości skutecznego przeprowadzania trudnych dowodów, kosztownych dowodów. To jest chyba największa gwarancja sprawiedliwości, to jest największa nadzieja, z jaką oskarżony bierze udział w procesie, że sędzia okaże się sprawiedliwy. A jeżeli sąd ma związane ręce, to po prostu nie będzie mógł zareagować nawet wtedy, kiedy jego zdaniem nie ma sprawiedliwych warunków procesu. I to jest ta podstawowa sprawa.

Była tutaj mowa w wystąpieniach panów senatorów o tym, że trzeba było to jeszcze trochę pociągnąć, to byśmy się dowiedzieli, czy to dobrze działa, czy niedobrze działa. Ale jakże to kosztowny eksperyment! My wiemy, jakie były wady i zalety tego wcześniejszego, dotychczasowego modelu, i wiemy, czego się tam spodziewać i jakie on ma niedoskonałości. Trzeba było iść drogą stopniowego doskonalenia, jakiegoś kompromisu pomiędzy dwoma modelami, a nie gwałtownego przejścia do tego, czegośmy się naoglądali na filmach amerykańskich, w których sędzia, za przeproszeniem, kręci sobie młynka palcami, a dwie strony spierają się między sobą bardziej czy mniej udolnie. W polskim modelu prawa karnego to jest koncepcja zupełnie obca. W europejskim modelu jest ona bardzo rzadko stosowana. I dlatego powrót do tej koncepcji, którą mieliśmy wcześniej, jest większą gwarancją sprawiedliwego procesu. Pewnie, że dla sędziów by było wygodne.

Pewnie, że może byłoby i szybciej, bo jeśli sądy w łatwy sposób zwracałyby do uzupełnienia materiał dowodowy, to i przerób miałyby większy, i mniej byłoby spraw leżących w sądach. No ale przecież nie to jest celem procesu karnego. Wymierzanie sprawiedliwości jest celem. A więc ja nie będę już powtarzał wielu innych argumentów, które padły tutaj na rzecz powrotu do tamtego modelu, który nazywany jest – trochę niezbyt adekwatnie – procesem inkwizycyjnym, choć tam też jest ten element kontradyktoryjności. Strony mogą przedkładać wnioski dowodowe, strony mogą zgłaszać swoje dowody, sędzia ocenia, czy są one uzasadnione, czy nieuzasadnione, w każdym razie te strony nie są ubezwłasnowolnione, mogą coś robić z własnej inicjatywy. A więc myśmy mieli… Ja zawsze uważałem – choć nie jestem specjalistą od prawa karnego – i zawsze mi się wydawało, że to jest pewna wartość i przewaga naszego modelu procesu karnego, bo są tam zarówno te elementy, które dają stronom szansę na prowadzenie sporu w miarę tego, co potrafią powiedzieć i zrobić, i jest sędzia, który czuwa nad tym, żeby była adekwatna ocena i próba wydobycia prawdy materialnej.

Co do innych przepisów, to chciałbym się wypowiedzieć tylko co do jednego, który jest również bardzo kontrowersyjny. Chodzi o kwestię dopuszczalności dowodów, które uzyskane zostały w trybie czynu zabronionego. Ja czytałem wielokrotnie ten przepis, art. 168a., i nie widzę tam całkowitego przyzwolenia na to, żeby w drodze czynu niedozwolonego wszystkie dowody były uzyskiwane. Przyznaję jednak, że ten przepis jest niezręcznie sformułowany i może budzić trudności interpretacyjne.

Dlatego pozwalam sobie, Panie Marszałku, złożyć poprawkę do tego artykułu, której tekst brzmi w sposób następujący: „Niedopuszczalne jest przeprowadzenie i wykorzystanie dowodu uzyskanego do celów postępowania karnego z naruszeniem przepisów o tym postępowaniu lub za pomocą czynu zabronionego, o którym mowa w art. 1 §1 Kodeksu karnego, popełnionego w postaci: zabójstwa, umyślnego uszczerbku na zdrowiu lub pozbawienia wolności bądź czynu zabronionego, popełnionego przez funkcjonariusza publicznego w związku z wykonywaniem obowiązków służbowych”. Tu, w tej proponowanej wersji, są wszystkie te same elementy, które były w art. 168a, ale napisane jest to w sposób jasny: wszystko to, co tu jest wymienione, jest niedopuszczalne, przy czym niedopuszczalny jest – i to tam jest powiedziane wyraźnie – taki dowód, który został uzyskany na skutek naruszenia przepisów przez funkcjonariusza służbowego… przepraszam, przez funkcjonariusza w związku z wykonywaniem obowiązków służbowych. A więc te wszystkie obawy, które dotyczyłyby ewentualnego dopuszczenia do naruszenia prawa przez funkcjonariuszy państwowych, tutaj w ogóle są uchylone. To wszystko jest w tej obecnej wersji, jak się ją dobrze czyta, ale trudno się tę wersję czyta. Dlatego ja składam tu wersję poprawioną, z której wynika, że tylko w wyjątkowych, wyraźnie w tych przepisach omówionych, wskazanych przypadkach, naruszenie przepisów może być podstawą do dopuszczenia dowodów… albo inaczej: dowód uzyskany z naruszeniem przepisów może być dopuszczony. Czyli nie każdy może być dopuszczony, bo z wyłączeniem tych, które są tu zaznaczone, a przede wszystkim tych, które są dopuszczone czy uzyskane poprzez naruszenie przepisów służbowych przez funkcjonariusza publicznego. Panie Marszałku, składam poprawkę.

2016-03-16T17:31:42+01:0016.03.2016|
Ta strona używa plików cookie i usług stron trzecich. Korzystająć z serwisu akceptujesz ich postanowienia i wyrażasz zgodę na przetwarzanie danych osobowych zgodnie z polityką RODO POLITYKA PRYWATNOŚCI Zgoda