Dyskusja nad Prawem o ustroju sądów powszechnych

//Dyskusja nad Prawem o ustroju sądów powszechnych

Dyskusja nad Prawem o ustroju sądów powszechnych

Panie Marszałku! Wysoki Senacie!

Jeszcze niedawno słyszeliśmy, że zmniejszenie liczby sądów rejonowych jest bardzo racjonalne ze względu na bardziej racjonalne rozmieszczenie obciążeń w zakresie spraw sądowych – i wprowadzająca to ustawa została przegłosowana i w Sejmie, i w Senacie. Dzisiaj pan minister sprawiedliwości potwierdził, że właśnie tak należało postąpić, bo tych sądów rejonowych było za wiele, ale jednocześnie minister sprawiedliwości popiera ustawę, która praktycznie daje możliwość przywrócenia status quo ante. I taki jest wstępny komentarz co do tego, jakie są meandry naszego politycznego myślenia i legislacyjnego decydowania.

A przechodząc do istoty sprawy, chciałbym powiedzieć, że słuszna i chwalebna jest nasza troska o to, żeby sieć sądownictwa w Polsce była racjonalna, ale nie jest łatwo ustanowić taką sieć z uwagi na to, że ona bazuje na pewnych zmiennych i, jak słusznie powiedział pan minister, dynamicznych elementach, które ogólnie przekładają się na potrzeby wymiaru sprawiedliwości odczuwane przez społeczeństwo. I liczba ludności się zmienia, i napływ spraw do sądu się zmienia, i podział administracyjny kraju się zmienia – choć to już jest co prawda kwestia dłuższego czasu. A to wszystko to są czynniki, od których nie możemy abstrahować, nawet jeżeli nie wymieniono ich w ustawie, bo gdzieś w tym wszystkim jest też przesłanie najważniejsze: konstytucyjne prawo obywatela do dostępu do wymiaru sprawiedliwości, zagwarantowanie jego drogi do sądu. I to należy brać pod uwagę. A więc nie tylko to, ile wymiar sprawiedliwości kosztuje i jak kłopotliwe jest to, że ktoś z pracowników sądu zachoruje albo pójdzie na urlop macierzyński – od tego, żeby odpowiednio na to reagować, są instrumenty, które mają minister sprawiedliwości i prezes sądu.

Niezależnie od tych meandrów, o których mówiłem na samym początku, chciałbym powiedzieć, że w ustawie, nad którą dzisiaj debatujemy, jest pewne racjonalne jądro, mianowicie jest to próba ustawowego wskazania pewnych obiektywnych kryteriów, od których miałoby zależeć ustanawianie sądów, zwłaszcza tych najniższych, a więc chodzi tu o zmniejszenie zakresu swobodnego uznania ministra w tej sprawie. Tyle tylko, że trudno byłoby wskazać takie kryteria, które należy przyjąć w ustawie, a które ponad wszelką wątpliwość są kryteriami obiektywnymi, trafnymi, racjonalnymi. Wydaje się, że największe zaufanie budzi tu kryterium liczby ludności, bo to jest kryterium stosunkowo najbardziej trwałe. Wprawdzie Polska się wyludnia i na pewno przełoży się to także na skalę czy stopień zmian co do zamieszkania w poszczególnych obszarach kraju, niemniej jednak to ciągle wydaje się kryterium bardziej stabilne aniżeli wszelkie inne. I dlatego ja opowiadam się – podobnie jak to robiłem w czasie prac komisji praw człowieka – żeby zrezygnować z drugiego kryterium, czyli liczby spraw, ponieważ ono jest najbardziej chwiejne, najbardziej niestabilne, a nawet nigdy nie będzie stabilne. Na dowód wystarczy tu choćby to, że przypomnimy sobie, iż nie tak dawno omawialiśmy w tej Izbie sprawę zmiany definicji przestępstwa, to znaczy progu, od którego zaczyna się przestępstwo, a do którego jest tylko wykroczenie. A przecież wykroczeń sąd nie rozpatruje. Jeżeli więc podniesiemy ten próg, to automatycznie liczba spraw karnych w sądach z tytułu kradzieży bardzo wyraźnie się zmniejszy.

Mogą nastąpić jeszcze inne zmiany prawa, które sprawią, że liczba spraw w sądach może nagle gwałtownie wzrosnąć. Sięgnę do historycznego przykładu. Mieliśmy kiedyś kolegia do spraw wykroczeń. Jeżeli sprawami wykroczeń będą się zajmowały sądy grodzkie, to oczywiście zmieni się geografia orzekania i zmieni się liczba spraw wpływających do sądu.

Jakie były zawirowania, takie były. Pojawia się próba powrotu do status quo ante. Chociażby teraz zróbmy jeden racjonalny krok, przyjmijmy kryterium, które wydaje się najbardziej stabilne, kryterium liczby ludności. Ja się nie wypowiadam co do tego, czy pięćdziesiąt tysięcy mieszkańców to jest najtrafniej dobrane kryterium, być może powinno być trochę więcej. W każdym razie dodawanie kryterium liczby spraw oznacza dodawanie kryterium chwiejnego. Pozostanie przy tym jednym, stabilnym kryterium będzie gwarancją tego, że inne elementy, elementy o mniej stabilnym charakterze nie będą miały wpływu na decyzję ministra o tworzeniu i znoszeniu sądów. Dziękuje.

2014-02-19T17:19:30+01:0019.02.2014|
Ta strona używa plików cookie i usług stron trzecich. Korzystająć z serwisu akceptujesz ich postanowienia i wyrażasz zgodę na przetwarzanie danych osobowych zgodnie z polityką RODO POLITYKA PRYWATNOŚCI Zgoda